Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jawa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 grudnia 2012

Pocztówka instant z Yogyakarty

Zdjęcia polaroidowe, sklep ze starymi rowerami, 
Yogyakarta, Jawa, Indonezja luty 2012.


czwartek, 26 lipca 2012

Caramel Cappuccino


Sześć i pół miesiąca temu, kiedy nad ranem przylecieliśmy do Pekinu, gdzie wszystko się zaczęło, wiedzeni potrzebą wypicia porannej kawy, trafiliśmy do Sturbucksa. Piliśmy tam nasze półlitrowe kawy cappuccino, które pozwoliły nam się obudzić i przeczekać kilka godzin do świtu.
Teraz znowu jesteśmy w Sturbucksie. To chyba znaczy, że wracamy, że podróż się skończyła. Wchodząc na teren lotniska zostawiliśmy za plecami Kuala Lumpur, teraz czekamy, znowu w środku nocy, pijemy nasze niewymiarowe cappuccina w amerykańskim stylu.
Sturbacks, choć nie planowaliśmy tego, wyznacza ramy naszej podróży. Pomiędzy dwoma papierowymi kubkami kawy mieści się wszystko to co przeżyliśmy i to czego przeżyć nie byliśmy w stanie, wszystkie nasze fascynacje, zachwyty i rozczarowania.
Chociaż w tej chwili dopijamy do końca naszą podróż i powoli zaczyna prześwitywać tekturowe dno, to nasz blog nie kończy się z tym ostatnim łykiem. Zostało nam jeszcze kilka wpisów, które dodamy, będąc już w Polsce. Może kiedyś pojawi się tam coś jeszcze, coś zupełnie nowego, nowa podróż, nowa wizyta w Sturbuckcie? Myślimy, że tak, że to tylko kwestia czasu a czas to pieniądz, jak wiadomo.

wtorek, 24 kwietnia 2012

Kolej na handel

Jadąc pociągiem, dowolnej relacji, takie słyszy się rozmowy. Pociągiem przechodzą tłumy sprzedawców, którzy zawodząc wypracowane hasła reklamują swoje towary. Próbują sprzedać wszystko, zaczynając od talentu do śpiewu czy gry na instrumencie, poprzez różne drobiazgi i bibeloty, ubrania i obuwie, książki i podręczniki, na jedzeniu i napojach przeróżnych kończąc. Co ciekawe, robią to z dużym powodzeniem, bo Indonezyjczycy w pociągach zdają się kupować trochę dla zabicia czasu, targują się, wybierają, przymierzają a do celu podróży z każdym zakupem trochę bliżej. 
  Jak widać poniżej, niektórym całe to zamieszanie zupełnie nie przeszkadza… 

środa, 18 kwietnia 2012

środa, 4 kwietnia 2012

Teatr cieni


Teatr cieni zaskoczył nas tym ilu potrzeba ludzi, ile pracy i zachodu, aby ożywić kilka ulotnych cieni, które pojawiają się na ekranie po to, żeby opowiedzieć jakąś historię, a potem po chwili, same przejść do historii. Scena na której rozgrywa się spektakl położona była na środku pomieszczenia, widownia otaczała scenę ze wszystkich stron i z każdej wrażenia widzów były zupełnie inne. Siedząc po stronie białego ekranu, oglądaliśmy jedynie cienie, wszystkie inne bodźce dochodziły z drugiej strony. Po tej drugiej stronie właśnie, na scenie, znajdowało się około 25 osób, które swoją pracą starały się uwiarygodnić cienie oglądane przez nas na ekranie. Oprócz głównego narratora opowieści i  ‘operatora’ lalek - płaskich, zrobionych z cienkiej skóry, bogato zdobionych – był cały zespół osób odpowiedzialnych za muzyczną część spektaklu. Instrumenty, na których grali muzycy były bardzo różne od tych jakie znamy. Niestety a tej kwestii to akurat wszystko co możemy o nich napisać. Jeżeli ktoś rozczarowany naszym dyletanctwem postanowi zarzucić czytywanie naszego bloga to zrozumiemy. Na do widzenia jednak przygotowaliśmy jeszcze zmontowany fragment przedstawienia. Są tam, zarówno zdjęcia jednej jak i drugiej strony widowiska, co powinno dać względna możliwość wyobrażenia sobie jak ów teatr cieni wyglądał. 

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Mecz na Jawie


Kilka tygodni temu zwiedzając na Jawie pewną buddyjską świątynię, byliśmy świadkami szkolnego meczu piłki nożnej. Nie mamy wątpliwości, że słusznie wygrali biało-czerwoni.


piątek, 30 marca 2012

Dźwięki z ulicy


Dźwięk zarejstrowany, po zmroku, na ulicy Malioboro w Yogyakarcie, w Indonezji.
Proponujemy odsłuchiwanie na słuchawkach.

środa, 28 marca 2012

Obrazy z ulicy


Yogyakarta, Indonezja

wtorek, 6 marca 2012

Wielcy Podróżnicy

Wielkogłowy dostał się do naszego plecaka dzięki swoim wielkim, czarnym oczom. Jego smutne spojrzenie wołało - nie zostawiajcie mnie, pozwólcie mi jechać, jestem waszym psem, musicie mnie kochać a moja głowa nie zabiera tyle miejsca na ile wygląda. Wobec takich argumentów a zwłaszcza tego ostatniego nie mogliśmy pozostać obojętni i pozwoliliśmy mu wskoczyć do walizki.
W trakcie podróży Wielkogłowy spisuje się nienagannie i nie sprawia żadnych kłopotów. Jego cechą charakterystyczną jest wrodzona nieśmiałość oraz chęć pozostania w chłodzie wiatraka. Nie przepada również za pozowaniem do zdjęć a niechęć ta spotęgowana została po wizycie w jednej z buddyjskich świątyń znajdujących się na Jawie. Wielkogłowy przeżył tam chwile grozy. Gdy wskoczył na jedną z podobizn Buddy w celu ustawienia się do zdjęcia z głośników rozległ się głośny komunikat nawołujący do poszanowania monumentu i prośba o niewchodzenie na pomniki. Pies przestraszył się i  szybko, niczym błyskawica, schował się w podręcznej torbie. Od tego momentu przy pozowaniu woli oddać swoje miejsce kolegom, jednak do talerza zawsze jest pierwszy.